w pobliżu szklanego stolika. „Teraz już wiem, co muszę zrobić” - pomyślała i przede wszystkim zdjęła złoty kluczyk, po czym otworzyła nim drzwiczki prowadzące do ogrodu. Następnie odgryzła kawałek grzyba
(zachowała jego resztki w kieszonce) i zmniejszyła się do jakichś trzydziestu centymetrów.
Bez trudu przeszła przez maleńki korytarzyk i... znalazła się wreszcie w swym wymarzonym
ogrodzie pomiędzy wspaniałymi kwietnikami i orzeźwiającymi wodotryskami.
LEWIS CARROLL